Żyj w zgodzie ze swoimi ideami.

Brak pieniędzy i alkohol niszczą. Proste.

  • 43 posts
  • 0 comments
Joined 6 years ago
Cake day: July 26th, 2020

To nasza szansa, aby przemodelować media społecznościowe i nasz stosunek do nich. Odkryć na nowo utraconą obietnicę Internetu. Wybudować nowe cyfrowe światy w płonącej skorupie starego. Zrobić to wszystko wspólnie.

Stare konwencje umierają. Najwyższy czas obalić ten nędzny system, przełamać nasze uzależnienie od platform służących do ekspolatacji naszych danych, platform zbudowanych i utrzymywanych przez naszych wrogów.

Kolektiva.Social to platforma Mastodon stworzona przez i dla anarchistów. To tylko jeden mały węzeł w większej zdecentralizowanej sieci o nazwie Fediverse. W przeciwieństwie do innych alternatyw Twittera, takich jak Koo czy Hive, oprogramowanie i aplikacje, które zasilają tę sieć, są open source, a każdy serwer ustala własne zasady, wolne od wpływu algorytmów opartych na reklamach i prezesów miliarderów.

Potencjał Mastodona jest ogromny, ale to, co z nim zrobimy, zależy od nas. Dlatego wzywamy Cię do zaangażowania się.

cross-postowane z: https://szmer.info/post/15964887

W trakcie Autonomous Bookfair Wrocław odbyło się spotkanie nt. książki “Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości” Davida Graebera oraz archeologa Davida Wengrowa.

Dziś zostało wrzucone nagranie z tego spotkania, by w 6. rocznicę śmierci przypomnieć postać znanego antropologa oraz anarchisty, Davida Graebera. Autor książek takich jak m.in. “Dług”, “Praca bez sensu”, “Fragmenty antropologii anarchistycznej”.

Zapraszamy do zapoznania się.

YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=9sniHlaWjQM PeerTube: https://kolektiva.media/w/uqnhHgzyY2gtJ9UH7ekKjZ

W trakcie Autonomous Bookfair Wrocław odbyło się spotkanie nt. książki “Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości” Davida Graebera oraz archeologa Davida Wengrowa.

Dziś zostało wrzucone nagranie z tego spotkania, by w 6. rocznicę śmierci przypomnieć postać znanego antropologa oraz anarchisty, Davida Graebera. Autor książek takich jak m.in. “Dług”, “Praca bez sensu”, “Fragmenty antropologii anarchistycznej”.

Zapraszamy do zapoznania się.

YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=9sniHlaWjQM PeerTube: https://kolektiva.media/w/uqnhHgzyY2gtJ9UH7ekKjZ

Chodze po podwórku, krew się we mnie już gotuje Kombinerek ciągle szukam, bo ich szybko potrzebuje

Chciałem w kuchni swej gazowej zmienić dysze wsadzić nowe Lecz klapcążków nie znajduje i siódemki nasadowej

Wszystkie szopy i warsztaty, przerzuciłem różne graty W samochodzie i traktorze, no i znajść ich nie mogę

Miałem w lato 4 pary, w każdej szopie wiem leżały Nawet jednych teraz niemam, więc piosenkę taką śpiewam

Ko ko ko ko ko ko kombinerki

Już w kanale raz sprawdzałem i piwnice pszeszukałem Mogłem zgubić jedne pare, jak hydrofor naprawiałem

Przy Wsce , przy rowerach , skrzynke z prądem też otwieram
Ktoś celowo mi je schował, bym psychicznie wykorkował

Chodź do sklepu mam daleko, i mi szkoda jest pieniędzy Kupie chyba kombinerek za 100 złoty jak nie więcej

Po przywieższam je na sznurku albo też na jakim drucie Kto mi weźmie je przełoży to mu życie się u kruci

Ko ko ko ko ko ko kombinerki

Jeszcze sprawdzam na maszynach, na kosiarkach, rozrzutnikach Coś tam było naprawiane, i na druta mocowane

U mnie wszystko jest na przyboś izolacją okręcone W jednej ręce kombinerki w drugie druty są gotowe

Takie zawsze me naprawy, dzisiaj jednak nie mam pracy Kobinerek ciągle nie ma, i coś w brzuchu mi doskwiera

To motyle są wnerwienia, muszę wziąźć lekarstwo teraz Siadam już na rower prędko , i do sklepu jadę z chęcią

“Mieszkanie prawem a nie towarem”

Żyjemy w czasach gdzie mieszkań jest mnóstwo, sklepów nie brakuje i wciąż powstają nowe apartamenty czy osiedla.

Są jednak tacy ludzie którzy nie godzą się na zależność od władzy, nie godzą się na eksmitowanie ludzi i działalność bezwzględnych deweloperów - ruch squaterski.

Dla wielu squat to synonim przysłowiowej “menelni”, a squatersi to zbiór degeneratów ale czy napewno tak jest?

Czy mieszkanie, dostęp do wody i inne pierwszorzędne potrzeby powinny być towarem? Powinny być moneta przetargową i niekiedy luksusem?

Czy jako społeczeństwo jesteśmy w stanie sami sobie zagwarantować godne życie, na swoich zasadach?

W tym odcinku Cezary Mrowiec rozmawia z Profesorem Ulicy o historii, idei i wartościach które przyświecają całemu ruchowi squaterskiemu, a także o deweloperce, i polityce mieszkaniowej.

Profesor Ulicy, społecznie manifestuje walkę z deweloperką i opowiada się za ruchami squaterskimi których jest głosem. Mieszkał na niejednym i aktywnie brał udział w tym życiu - zna temat od podszewki.

Jeśli ciekawi was ten temat, to zapraszamy serdecznie do odsłuchu!

#squat#rozmowa#mieszkanieprawem

Wczoraj nietypowo dla mnie, byłem na wydarzeniu poetyckim. Kolega, ziomal w tutejszości, Konrad Góra dostał nagrodę Silesius za całokształt twórczości.

Nie będę się tu silił na analizy literackie, bo raczej nikt nie oczekuje mojego wymądrzania w tej kwestii. Góra dla mnie jest człowiekiem, który zawsze był tutaj, gdzieś, w pobliżu. Jako działacz Jedzenia Zamiast Bomb i jako w ogóle człowiek wielu inicjatyw, setek pomysłów i tysiąca anegdot, których jest mistrzem na równi z poezją (a może po prostu jedno płynnie przechodzi w drugie). A ja niczego chyba tak nie cenię, jak dobrej anegdoty, opowieści, rozwidlającej się w zaskakujących punktach.

Gdzieś się więc natykamy na siebie od lat, ze względu głównie na polityczność i działania.

Tutaj, przy okazji mam apel, żebyście czytali i czytały poezję. Mimo wszystko i wbrew. Choćby dlatego, że poezja jest bardzo trudna, właściwie niemożliwa do skolonizowania i strawienia w pełni przez kapitał. Mało jest takich, którzy piszą z czysto merkantylnych powodów, bo po prostu na poezji nie zarabia się zazwyczaj kokosów. Pisze się zupełnie z innych powodów, a nawet wydaje z innych powodów i po rozmowach z różnymi wydawcami poezji mogę to stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem.

I czytajcie poezję niepodręcznikową, nieszkolną, nową, albo starą, ale zapomnianą. Otworzy wam klapkę w głowie, o której istnieniu nawet nie wiedzieliście, albo czwarte oko.

I zapewniam was, że mimo marketingowych opowieści wielkich korpo, w które uwierzyło mnóstwo osób, łącznie z ich krytykami, LLM-y zwane na wyrost „sztuczną inteligencją” nie zastąpią poetów i poetek oraz osób poetyckich. Albo osób piszących dobrą literaturę, a nie produkcyjniaki. Po prostu nie ma takich mocy obliczeniowych, żeby zastąpić Konrada Górę, Ilonę Witkowską, czy Szczepana Kopyta.

To są bzdury. LLM może wam wygenerować sztampowy wiersz, który zachwyci co najwyżej mało otrzaskanych w dobrej literaturze szefów korpo, ale nie wygeneruje wam tego, co mogłem poczytać i usłyszeć ze sceny. Potwierdzają to wnioski z dyskusji, która odbyła się przy okazji Silesiusa na temat AI i literatury (debata „Dziennik Literacki” patrzy na AI), która odbyła się w gronie osób o znacznie bardziej zaawansowanej wiedzy na temat styku tych dwóch dziedzin niż moja (i to mimo że staram się być na bieżąco). Choćby dlatego, że środki i zasoby idą teraz głównie w kierunku kształtowania LLM, jako wsparcia dla biznesu, programistów, czy analityków, a nie pod kątem pogłębiania kompetencji językowych koniecznych do tworzenia dobrej literatury. W wyrafinowanej literaturze, a już zwłaszcza poezji nie ma wielkich pieniędzy do zrobienia, więc możemy spać spokojnie. Nagranie debaty jest dostępne w sieci na fanpage Silesiusa, polecam.

Żadnego „totalnego zastąpienia człowieka przez AGI” nie będzie w dającej się przewidzieć przyszłości (a sądzę, że w ogóle). To jest propaganda, mająca na celu stworzenie, jak to określiła trafnie ostatnio Sylwia Czubkowska „nowej religii AGI”.

Xavier Woliński

W Polsce na początku XX wieku nie wszyscy mieli ubikacje, ba często jedna musiała starczać kilkudziesięciu osobom. Mieszkańcy wsi nie mieli ich wcale. Swoje potrzeby załatwiali za stodołą.

Gdy tekę ministra spraw wewnętrznych objął generał Felicjan Sławoj Składkowski, w Polsce szybko zaczęło się pojawiać coraz więcej nowych toalet.

Składkowski, z wykształcenia lekarz, był wielkim entuzjastą higieny. Odpowiadał za sprawy sanitarne już podczas wojny z bolszewikami w roku 1920, a także 21 lat później w wojsku w Palestynie.

Składkowski nie miał dobrej prasy, między innymi z powodu odpowiedzialności za proces brzeski. Do historii przeszedł jednak przede wszystkim dzięki rozporządzeniu nakazującemu m.in. stawianie ubikacji na polskich wsiach. Drewniane domki z serduszkiem od jego imienia z czasem zaczęto nazywać sławojkami.

Rozporządzenie na wsi spotykało się z różnymi reakcjami. Pisał o tym sam minister we wspomnieniach „Kwiatuszki administracyjne i inne”.

„Wracałem w pogodny wieczór majowy ze starostą powiatu ciechanowskiego (…). Starosta podszedł do gospodarza i po paru chwilach przyciszonej rozmowy doszło do mnie:– Aze z samy Warsiawy jechoł oglądać mój wychodek?

Po czym zaszemrał znów polubowny szept starosty. Po dłuższych pertraktacjach gospodarz wszedł do chaty, skąd wrócił wkrótce z lampą kuchenną, i przywitawszy się ze mną, poprowadził nas błotnistą ścieżką do sławojki. Przed drzwiami oddał do trzymania lampę staroście, a sam wyjął z kieszeni marynarki dłuto i młotek i począł podważać zabite dużym gwoździem drzwi. Gdyśmy wyrazili nasze zdziwienie z tego powodu, gospodarz, otwierając wejście, powiedział spokojnie:

– Dzieckom we szkole przewrócili we łbie i nie chcą już chodzić za stodołę ino s… we wychodku. A tu musi być czysto dla komisyi. Takem zabił goździem i mom spokój”.

Sławojki jednak się upowszechniły, a Sławoj Składkowski został z nimi skojarzony na zawsze.

W Polsce na początku XX wieku nie wszyscy mieli ubikacje, ba często jedna musiała starczać kilkudziesięciu osobom. Mieszkańcy wsi nie mieli ich wcale. Swoje potrzeby załatwiali za stodołą.

Gdy tekę ministra spraw wewnętrznych objął generał Felicjan Sławoj Składkowski, w Polsce szybko zaczęło się pojawiać coraz więcej nowych toalet.

Składkowski, z wykształcenia lekarz, był wielkim entuzjastą higieny. Odpowiadał za sprawy sanitarne już podczas wojny z bolszewikami w roku 1920, a także 21 lat później w wojsku w Palestynie.

Składkowski nie miał dobrej prasy, między innymi z powodu odpowiedzialności za proces brzeski. Do historii przeszedł jednak przede wszystkim dzięki rozporządzeniu nakazującemu m.in. stawianie ubikacji na polskich wsiach. Drewniane domki z serduszkiem od jego imienia z czasem zaczęto nazywać sławojkami.

Rozporządzenie na wsi spotykało się z różnymi reakcjami. Pisał o tym sam minister we wspomnieniach „Kwiatuszki administracyjne i inne”.

„Wracałem w pogodny wieczór majowy ze starostą powiatu ciechanowskiego (…). Starosta podszedł do gospodarza i po paru chwilach przyciszonej rozmowy doszło do mnie:– Aze z samy Warsiawy jechoł oglądać mój wychodek?

Po czym zaszemrał znów polubowny szept starosty. Po dłuższych pertraktacjach gospodarz wszedł do chaty, skąd wrócił wkrótce z lampą kuchenną, i przywitawszy się ze mną, poprowadził nas błotnistą ścieżką do sławojki. Przed drzwiami oddał do trzymania lampę staroście, a sam wyjął z kieszeni marynarki dłuto i młotek i począł podważać zabite dużym gwoździem drzwi. Gdyśmy wyrazili nasze zdziwienie z tego powodu, gospodarz, otwierając wejście, powiedział spokojnie:

– Dzieckom we szkole przewrócili we łbie i nie chcą już chodzić za stodołę ino s… we wychodku. A tu musi być czysto dla komisyi. Takem zabił goździem i mom spokój”.

Sławojki jednak się upowszechniły, a Sławoj Składkowski został z nimi skojarzony na zawsze.